Strona:Henryk Sienkiewicz-Humoreski z teki Worszyłły.pdf/246

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Mamy dość, ale robotnik, to człowiek jak my i bliźni nam. W innych fabrykach, gdy robotnik umiera, dzieci pozostają bez chleba, u nas inaczej.
— Jakże jest u was?
— Dyrektor los wdów i sierot zabezpieczył ze składek ogólnych.
Jasiowi smutek ścisnął serce: czemże on był przy owym Iwaszkiewiczu?
Ale zarazem budziło się w nim dziwne uczucie szacunku dla współzawodnika. Uczucie to sformułował Jaś w ten sposób:
— Chciałbym posiadać przyjaźń takiego człowieka.
— Przejdźmy do szlifierni, jeżeli pan chcesz? — pytał inżynier.
— Nie, panie! wyjdźmy już, bo ochrypnę i ogłuchnę zarazem.
— Piękny widok jest w kuźni.
— Nie, mam już dosyć.
Wyszli na dziedziniec fabryczny; na dworze już mrok padał, ale było jeszcze dość widno.
— Oto właśnie — rzekł inżynier — przechodzimy koło kuźni; rozdymają te-