Strona:Henryk Sienkiewicz-Humoreski z teki Worszyłły.pdf/233

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Książę Antoś opowiedział, co zaszło.
— Niech Antoś poda rękę Złotopolskiemu i przeprosi go... Wybacz, Antosiu, ale co innego jest Fanny, a co innego twoja narzeczona.
Antoś i Jaś podali sobie ręce.
Tymczasem Miś, nałożywszy szkła na oczy, przypatrywał się uważnie Złotopolskiemu.
— A teraz, wiesz Jasiu, co ci powiem? — rzekł.
— A słucham.
— Że jeśli nie jesteś jeszcze zakochany w Bujnickiej, to przynajmniej wkrótce będziesz.
Złotopolski milczał.
— Zgadłem, czy nie zgadłem? — cedził, kołysząc się Miś.
— Powiem ci otwarcie. Ja sam nie rozumiem, co się ze mną dzieje. Od powrotu ze wsi nie pojmuję Bujnickiej zupełnie. Sądziłem, że będę miał przeciw sobie tylko Iwaszkiewicza, tymczasem mam i ją, najbardziej stanowczo. To mnie drażni: nie spodziewałem się oporu — to mi psuje humor.