Strona:Henryk Sienkiewicz-Humoreski z teki Worszyłły.pdf/199

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Zwłaszcza, gdy nie wiem, o co chodzi.
— Więc powiem ci, że spóźnisz się trochę. Fanny wychodzi za Iwaszkiewicza. Już jest po deklaracyi.
Maszko mówił to z pewną troskliwą przezornością, ale jakież było jego zdziwienie, gdy, zamiast spodziewanego wybuchu, Złotopolski rzucił spokojnie kawałek niedopalonego cygara i rzekł:
— Ho! ho!
— Jasiu! — zawołał wówczas z entuzyazmem Maszko — my wszyscy, których noblesse oblige, staramy się być gentlemanami, ale ty jesteś niedoścignionym wzorem!
— Gdyby tu był Miś — rzekł obojętnie Złotopolski — przypomniałby ci, że przedewszystkiem prawdziwy gentleman nie unosi się.
— On sam uniósłby się nad tobą.
— Zresztą, mój kochany — ciągnął Złotopolski — jeśli przyjąłem tę wieść obojętnie, to tylko dlatego, że nic nie tracę i niczego się zrzekać nie myślę.
— Jakto, nawet Fani?