Strona:Henryk Sienkiewicz-Humoreski z teki Worszyłły.pdf/183

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


mi przeczenia, na znak, że temu, co słyszy, niepodobna uwierzyć, a znany literat, chorąży światła, Zubicki, przewraca nuty cudownemu dziecku i rzuca spojrzenie na grupy panien, rozdymając przytem nozdrza.
Wreszcie egzekucya Bethowena kończy się, następują oklaski; czarne fraki zajmują dawne miejsca obok różnokolorowych sukien; po całym salonie brzmi nanowo ożywionym gwarem rozmowa, najczęściej o cudownem zjawisku, które oglądano przed chwilą.
Magnifique! magnifique! — woła obok Fani cienki głosik młodziutkiego filara salonowego. — Savez-vous mademoiselle que c’est incomparable! Dosyć powiedzieć, że ja nawet, któremu zarzucają zbytnią złośliwość w sądzeniu dzieł sztuki, a jednak wyznaję, que je suis vaincu.
Fania spogląda na drobniuchną postać i bezwąsą twarz młodzieńca, któremu zarzucą zbytnią złośliwość w sądzeniu dzieł sztuki i odpowiada:
— Nie wiedziałam, że pan już taki surowy.