Strona:Henryk Sienkiewicz-Humoreski z teki Worszyłły.pdf/169

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Prześliczna, ma foi! szczególnie płeć piękna; nie znajdzie sobie równej w całej Europie! A nawet, co mówię w Europie? w całej Warszawie.
Ogólne rozradowanie. Panna Słomińska spogląda na księcia Antosia i uśmiecha się wstydliwie.
Charmant! delicieux! — szepcze w zachwyceniu pani Zwiernicka.
— Książę zapewne stale Warszawę zaszczyca swoją bytnością? — pyta pani Sidorowicz.
— Owszem, szczególniej latem, zaszczycam i wieś — odpowiada naiwnie zapytany.
— Zapewne dla gospodarstwa, a raczej zarządu włości?
— O, nie! To rzecz mego rządcy; ja przyjeżdżam tylko czasem dla polowania i krokieta. Czy w tej okolicy znają krokieta?
— Niestety! bardzo mało.
Miś Rossowski, który aż do tej chwili, jak przystoi na prawdziwego gentlemana, nie mieszając się do rozmowy, patrzył na sufit, zwraca się nagle ku panom i mówi: