Strona:Henryk Sienkiewicz-Humoreski z teki Worszyłły.pdf/149

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ma swoich lordów, Francya swoją noblessę, Niemcy swoich baronów. My utrzymujemy tę równowagę u nas. Jest to porządek natury. Kto nie wierzy, niech spojrzy na konie i barany. Są między końmi szkapy chłopskie i folbluty, są między baranami zwykłe i merynosy. Sama natura tak postanowiła, sama natura i nas postawiła na czele ogółu. My to bowiem jesteśmy końmi folblut, my jesteśmy baranami z rasy merynos! (Brawo! brawo!). — Nie przerywajcie! A teraz, panowie! jeżeli słowa moje trafiają do waszego rozumu, kto sprawił, że możecie ich słuchać? — Złotopolski. Kto przez kolonizacyę daje nam przykład, jak powrócić owe dobre czasy, gdy ludzie, jak my, nie mieli długów? — Złotopolski. A przytem on jest tak dobrym folblutem, tak dobrym baranem merinos, jak każdy z nas. Panowie! Sądzę przeto, że ów gentleman zasługuje, aby mu wykrzyknąć: hip! hip! Zatem hip! hip! Jeszcze raz: hip! hip! (Maszko krzyczysz jak mazur, nie anglik!) hurra! hurra!
Jaś Złotopolski dziękuje towarzyszom, trącając się z niemi kolejno. On wie, że