Strona:Henryk Sienkiewicz-Humoreski z teki Worszyłły.pdf/145

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Pan Maszko parska śmiechem z całej duszy; on jest tegoż samego zdania, ale nie umiałby się tak dosadnie wyrazić.
— Nie! wiecie panowie — woła pan Maszko — że ten Antoś jest tak wyborny, że ha! ha! ha! uważaliście, jak on to powiedział: „Ja tam nie uważam na rozum w kobiecie!”
— Ależ, kochany Maszko! każdemu może się trafić powiedzieć coś dowcipnego — mówi skromnie książę Antoś.
— Nie, nie, nie każdemu!
Tymczasem Miś Rossowski zbliża się i, usłyszawszy o co chodzi, mówi:
— Co się tyczy Fanny, to ja wiem, że ona może się liczyć nawet do bardzo wykształconych. Ja wam za to zaręczam.
— A z czegoś to poznał? — pyta Złotopolski.
— Z czegom poznał? Na własne oczy widziałem, jak u Wici Zdzierżyckiej, która, jak wiecie, chce uchodzić za uczoną, Fanny trzymała w ręku książkę z filozofią Hegla.
— No i cóż?