Strona:Henryk Sienkiewicz-Humoreski z teki Worszyłły.pdf/144

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i radzą. Wolno i im radzić, niech każdy myśli o sobie. Ożyło całe Złotopole i jeszcze piękniejsze wydaje się, niż zwykle. I to dobra nowina! im Złotopole piękniej się wyda, tem niemcy więcej za Złotopole dadzą.
Prócz chłopów wszyscy kontenci. Pan Maszko rozpływa się z radości, bo oto książę Antoś, który ma także majątek do rozkolonizowania, chodzi z nim pod rękę lub klepie go po ramieniu i mówi mu: „cher ami”, a pan Maszko nazywa go z kolei swoim poczciwym Antosiem. Jaś Złotopolski każe nakrywać do obiadku, a Miś przygotowywa speech, który powie przy pierwszem zdrowiu.
— Jasiu! Jasiu! — woła wreszcie książę Antoś — widziałeś swoją Fanny przed odjazdem?
— Nie, nie widziałem; chcę jej zrobić niespodziankę.
— Ucieszy się mała! — wtrąca Maszko.
— Spodziewam się — odpowiada Złotopolski. — Ma ona dosyć na to rozumu.
— O to najmniejsza! — przerywa książę Antoś — ale ładna kanalijka. Ja tam nie uważam na rozum w kobiecie!