Strona:Henryk Sienkiewicz-Humoreski z teki Worszyłły.pdf/120

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


mych piersiach, albo przy samej pasze. Uważasz: ręka powinna być skurczona, dłoń wyprostowana i położona przy samej pasze. A kto chce, niech po nią sięga. Oto jest godne człowieka dobrze wychowanego.
— A co! zawsze coś we mnie mówiło, żeby tak rękę podawać! Tak, tak! to jest najodpowiedniej. Jasiu, mój drogi! przychodzę do ciebie w pewnym interesie. Ale co ci jest? jakiś smutny jesteś?
— Mam długów więcej, niż włosów na głowie.
— O! istotnie, to bardzo nieprzyjemna rzecz.
— Jaka rada na to?
— Zapłacić.
— Skąd wziąć pieniędzy?
— Sprzedać Złotopole.
— Chcę to oddawna zrobić, ale skąd kupca?
Maszko uśmiechnął się.
— Właśnie z tem do ciebie przychodzę.
— Wybawicielu!
— Ludzie, jak my, powinni sobie pomagać! Znajdzie się kupiec.