Strona:Henryk Sienkiewicz-Humoreski z teki Worszyłły.pdf/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Myślisz o ciotce?
— Myślę i myślę, że siedzi na dożywociu po swoim mężu, a stryju Fani, zatem to nie może minąć.
— A jakby to minęło?
Złotopolski położył rękę na ramieniu Rossowskiego.
— Przyjacielu! śmierć nikogo nie mija. Kiedy cioci zaśpiewają: „Dies irae”, to ty, drogi Misiu, zaśpiewasz mi wówczas coś weselszego, np...
— Pana Tadeusza, jeszcze przedtem nim cioci: „Dies irae”. Nawet przypomnij sobie nutę, bo ci to będzie potrzebne.
Złotopolski posmutniał.
Yes! Jeżeli mi sprzedadzą Złotopole, to Fanny ani przed, a po śmierci ciotki mnie nie zechce.
Yes!
— Och! gospodarować teraz, to lepiej kamień sobie u szyi uwiązać! — przerwał Złotopolski.
— Och, gospodarować teraz, to lepiej się nie rodzić!
— Dawnoś był u siebie, w Złotopolu?
— Rok temu. A ty w Rossowcach?