Strona:Henryk Sienkiewicz-Humoreski z teki Worszyłły.pdf/114

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


a jeżeli szlachcic, zwłaszcza taki, jak ja lub ty, to osiemkroć. Ale Berliński ma jeszcze jedną zaletę, o której może nie wiesz.
— Nie wiem.
— A no, dziadka hassydę, który do dziś dnia wyprawia pobożne tańce z dziesięciorgiem przykazań na głowie.
— Oj, to sęk!
— Fanny ma przynajmniej nazwisko.
— I brzemię długów papy?
— I to sęk!
— Słuchaj, Jasiu! ja ciebie nie rozumiem. Nigdybym się nie ożenił z panną bez nazwiska, ale też nigdy nie wziąłbym nazwiska bez pieniędzy. Berliński ma jedno, Fanny — drugie. Z obiema nie możesz się przecie żenić.
— Być... albo nie być?
— Patrzaj! z Szekspira coś zarywasz?
— Oj, Misiu Rossowski! Misiu Rossowski!
— Czego chcesz?
— Naiwny jesteś.
— Tak twierdzisz?