Strona:Henryk Ibsen - Wybór dramatów.djvu/363

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    nie skrywałam. Ludziom może się zdawać, że spotyka mnie wielki los i tak jest niezawodnie pod pewnym względem. Ja sądzę jednak, że daję równie wiele, jak otrzymuję. Zpewnością nigdy nie zawiodę przyszłego męża, będę mu pomagać we wszystkiem, zwłaszcza też teraz, gdy grozi mu kalectwo.
    HIALMAR. Jakto, kalectwo?
    GRZEGORZ (do pani Sörby). Tutaj nie wspominaj pani o tém.
    PANI SÖRBY. Na nic się nie zda dłużéj tę rzecz ukrywać, on zaniewidzi.
    HIALMAR (zdumiony). Zaniewidzi? to szczególne, on także zaniewidzi?
    GINA. To się tak często zdarza.
    PANI SÖRBY. Trudno sobie wyobrazić, jaka to straszna rzecz dla przemysłowca. Otóż ja starać się będę zastąpić jego oczy mojemi... Ale nie mogę dłużej bawić, jestem teraz strasznie zajęta... A jeszcze jedno (do Hialmara). Gdyby Werle mógł panu być w czemkolwiek pomocny, udaj się pan wprost do Groberga.
    GRZEGORZ. Za ofiarowaną pomoc Hialmar Ekdal pięknie podziękuje.
    PANI SÖRBY. Czy tak? Dotąd jednak...
    GINA. Tak jest, Berto, teraz Hialmar niczego nie przyjmie od pana Werle.
    HIALMAR (powoli i dobitnie). Bądź pani łaskawa pozdrowić odemnie przyszłego męża i powiedzieć mu, że zamierzam w jak najkrótszym czasie udać się do buchaltera Groberga...
    GRZEGORZ. Ty chcesz?
    HIALMAR. Udać się do buchaltera Groberga i zażądać wyciągu należności, jaka odemnie przypada. Chcę spłacić ten dług honorowy... Ha ha ha, to doprawdy dług honorowy. Dość o tém, chcę to wszystko spłacić, wraz z piątym procentem.
    GINA. Ależ mój drogi, Bóg widzi, że nie mamy na to środków.
    HIALMAR. Powiedz pani swemu narzeczonemu, że pracuję niezmordowanie nad moim wynalazkiem. Powiedz mu pani jeszcze, że bodźcem, utrzymującym w pożądanem napięcia moje duchowe siły, jest pragnienie uiszczenia się z przykrego długu. Cały zysk, jaki otrzymam, użytym będzie na zaspokojenie należności przyszłego małżonka pani.
    PANI SÖRBY. Widzę, że tu w domu coś zaszło.
    HIALMAR. Zaszło rzeczywiście.
    PANI SÖRBY. Więc żegnam. Miałabym z tobą, Gino, jeszcze wiele do pomówienia, ale zostawimy to na inny raz. Adieu. (Hialmar i Gina kłaniają się w milczeniu; Gina odprowadza panią Sörby do drzwi).
    HIALMAR. Nie żegnaj się przez próg, Gino. (Pani Sörby wychodzi; Gina drzwi za nią zamyka).