Strona:Henryk Ibsen - Wybór dramatów.djvu/351

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

RELLING. Do dyabła! mniejsza o to, gdzie je pan nosisz. Radzę jednak nie występuj z niemi, dopóki ja tu jestem.
GRZEGORZ. A gdybym to uczynił?
RELLING. To mógłbyś pan zleciéć ze wschodów głową na dół.
HIALMAR (wstając). Cóż to znowu?
GRZEGORZ. Sprobuj pan mnie wyrzucić.
GINA (stając pomiędzy niemi). Panie Relling, niewolno panu tego robić, ale panu powiem także, panie Werle, że kto sam brudy porusza, nie ma prawa mówić o złéj woni. (Ktoś stuka do drzwi wchodowych).
JADWIGA. Mamo, ktoś stuka.
HIALMAR. Zobacz, kto. No, będziem tu jeszcze mieli bieganinę.
GINA. Daj mi pokój (idzie drzwi otworzyć i cofa się zdumiona). O Jezu! (stary Werle w futrzanym palcie wchodzi do pokoju i zatrzymuje się na pierwszym kroku).
WERLE. Przepraszam. Podobno mój syn tu mieszka?
GINA (zmieszana). Tak.
HIALMAR (zbliżając się). Może pan będzie łaskaw pozwoli daléj. WERLE. Dziękuję. Chciałbym tylko pomówić z moim synem.
GRZEGORZ. O cóż idzie? Jestem.
WERLE. Chciałbym z tobą pomówić w twoim pokoju.
GRZEGORZ. No, to chodźmy (chce wyjść).
GINA. Tam niepodobna, pokój jest w takim nieładzie.
WERLE. No, to chodźmy na korytarz, pragnę z tobą na cztery oczy pomówić.
HIALMAR. Ależ to i tu można (do Rellinga). Chodź do naszego pokoju (Hialmar i Relling wychodzą do mieszkania, Gina z Jadwigą, do kuchni).
GRZEGORZ (po krótkiem milczeniu). Jesteśmy sami.
WERLE. Wczoraj wieczór mówiłeś tak dziwne rzeczy, że gdy potém przeniosłeś się do Ekdalów, wpadłem na myśl, iż knujesz coś przeciwko mnie.
GRZEGORZ. Zamiarem moim jest otworzyć oczy Hialmarowi. Niech pozna swoje położenie. Oto wszystko.
WERLE. Czy to ma być owém zadaniem życia, o którém wspomniałeś wczoraj?
GRZEGORZ. Tak. Nie zostawiłeś mi żadnego innego, ojcze.
WERLE. Czy to ja pomieszałem ci rozum?
GRZEGORZ. Zniszczyłeś całe moje życie. Nie mówię już nawet o matce i wszystkiem, co... Ale tobie to zawdzięczam, że błąkam się ścigany i dręczony wyrzutami sumienia.
WERLE. Aha! więc i z sumieniem źle stoisz?
GRZEGORZ. Powinienem był przeciwko tobie wystąpić, gdy wy-