Strona:Henryk Ibsen - Wybór dramatów.djvu/298

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


niesz przy swojém szaleństwie, to wszystko nie wiele będzie warte (chowa pugilares).
STOCKMANN. Cóż u dyabła, nauka musi jakiś środek wynaléźć, a przynajmniéj jakąś prezerwatywę.
NIELS WORSE. Myślisz o czémś, coby to zwierzę zabiło?
STOCKMANN. Zabiło lub uczyniło nieszkodliwém.
NIELS WORSE. A gdybyś spróbował trucizny na szczury.
STOCKMANN. Cóż znowu!.. Tymczasem ludzie mówią, że to tylko wyobrażenie. Gdyby to mogło być tylko wyobrażeniem?.. Ciemny o ciasnym umyśle tłum napiętnował mnie nazwą wroga ludu i prawie porwał na mnie szaty.
NIELS WORSE. I wybił ci okna.
STOCKMANN. A tu znowu obowiązek względem rodziny! o tém muszę pomówić z Joanną, na tym punkcie jest ona bardzo rozumna.
NIELS WORSE. Masz słuszność, to bardzo rozumna kobieta.
STOCKMANN (następując na niego). Że też ojciec także był tak szalonym, ażeby rzucić na szalę pieniądze Joanny i mnie wprowadzić w tak kłopotliwe położenie. Patrząc na ojca, zdaje mi się, że widzę wcielonego szatana.
NIELS WORSE. W takim razie wolę sobie pójść. Ale do drugiéj muszę być pewnym swego. Tak albo nie. Powiész nie, akcye oddam do zakładu dobroczynnego — i to dziś jeszcze.
STOCKMANN. Cóż w takim razie dostanie Joanna?
NIELS WORSE. Nie dostanie złamanego szeląga. (Otwierają się drzwi od przedpokoju i widać przez nie Haustada i Thomsena).


SCENA SZÓSTA.
STOCKMANN, NIELS WORSE, HAUSTAD, THOMSEN.

NIELS WORSE. Aj! aj! Czy widzisz tam tych dwóch!
STOCKMANN (patrząc na nich). Co! co! Śmiecie jeszcze mój próg przestąpić!
HAUSTAD. Zapewne.
THOMSEN. Bo widzi pan, chcemy o ważnéj rzeczy pomówić,
NIELS WORSE (szepcze). Tak, albo nie — do drugiéj.
THOMSEN (spoglądając na Haustada). Aha!
NIELS WORSE (wychodzi).
STOCKMANN. Czego panowie chcecie? Mówcie krótko.
HAUSTAD. Rozumiem, że pan jesteś na nas rozgniewany, z powodu naszego zachowania się na wczorajszém zgromadzeniu.