Strona:Henryk Ibsen - Wybór dramatów.djvu/129

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


NORA. Tak, wstąpiłam przechodząc. Potrzeba mi twojéj pomocy. Siadaj tu na kanapie i obacz. Jutro jest bal kostiumowy, u Steinbergów, tu zaraz nad nami, a Robert chce, ażebym się przebrała za rybaczkę neapolitańską i zatańczyła tarantellę, któréj się nauczyłam na Capri!
PANI LINDEN. Aj! aj! to będzie zupełne przedstawienie.
NORA. Robert sobie tego życzy. Patrz, oto cały strój. Robert kazał go zrobić we Włoszech ale jest trochę rozdarty i sama nie wiem...
PANI LINDEN. Zaraz przyprowadzimy go do porządku, tylko garnirunki odpruły się gdzieniegdzie... Igły i nici. Otóż mamy wszystko, co nam potrzeba.
NORA. Jakaś ty dobra!
PANI LINDEN (szyjąc). Więc się jutro przebierasz. Więc Noro, przyjdę tu jutro na chwilę, ażeby cię ubraną zobaczyć. Zapomniałam téż podziękować ci za ten miły wczorajszy wieczór.
NORA (wygląda i przebiega pokój). Ach! wczoraj nie było mi tu tak dobrze jak dawniéj... Trzeba ci było wcześniéj do stolicy przyjechać. Już to Robert umie dom urządzić ładnie i przyjemnie.
PANI LINDEN. I ty także, jak sądzę... Nie darmo jesteś córką swego ojca. Ale powiedz mi, czy doktór Rank jest zawsze tak posępny jak wczoraj wieczór!
NORA. Tak. Wczoraj jednak było to szczególniéj uderzające. Cierpi on na jakąś bardzo niebezpieczną chorobę. Biedny, schnięcie mlecza pacierzowego. Trzeba, żebyś wiedziała, iż ojciec jego był szkaradnym człowiekiem! utrzymywał kochanki i już nie wiem co robił, ale z tego powodu syn jego jest chorowity od dzieciństwa.
PANI LINDEN (opuszcza robotę na kolana). Ale Noro, skądżeś ty się dowiedziała takich rzeczy.
NORA (przechadzając się). Ba! kiedy się miało troje dzieci, widywało się kobiety mające niejakie wiadomości lekarskie, one zawsze opowiadają różne rzeczy.
PANI LINDEN (szyje, znowu krótkie milczenie). Czy doktór Rank tu codzień przychodzi?
NORA. Codzień. Jest to najlepszy przyjaciel Roberta, a także i mój. Doktór Rank tak jakby należał do rodziny.
PANI LINDEN. Powiedz mi jednak, czy on jest zupełnie w porządku? Zdaje mi się, że chętnie mówi komplementa?
NORA. To prawda. Jakżeś to zaraz spostrzegła!
PANI LINDEN. Gdyś mi go wczoraj przedstawiła, zaręczał, iż nieraz słyszał tutaj moje imię, tymczasem wiedziałam, że twój mąż wcale nie wiedział, kto ja jestem. Jakimże sposobem doktór Rank?..
NORA. Prawda, ale widzisz, Robert kocha mnie tak szalenie, iż chce miéć mnie na wyłączną własność, jak się wyraża. A w pierw-