Strona:Helena Mniszek - Pluton i Persefona.djvu/162

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

nie zechce, wydać mu wojnę. Za zwycięztwo ręczę!
HERA (surowo).
Za wiele wojna taka klęsk by przynieść mogła. Wynik nie pewny, a olbrzymie straty.
POSEJDON.
Wprost nieobliczalne! Pluton rozgniewany, dla Olimpu nawet niebezpiecznym byłby.
HEFAJSTOS (poważnie).
Jeśli sama Kora opuścić go nie zechce, wy jej nie wydrzecie, by największą siłą.
ZEUS (dumnie).
Nawet mojej, Hefajstosie, urągasz wszechwładzy?
HEFAJSTOS (dobitnie).
Nawet twojej!... Plutona w gniewie widywałem nieraz i wiem co może.
AFRODYTA.
Zapędzasz się nieco, ognioplujco, i jesteś zbyt stronnym. Pluton rozkazom Zeusa uledz musi i ulegnie pewno.
HEFAJSTOS (szyderczo).
Tak samo ulegnie, jako już pokornie posłów jego przyjął.
ZEUS (ostro).
Tem pogorszył sprawę, to zuchwalstwo wielkie! Dyonizosie i Artemis, co mówicie na to?..