Strona:Hektor Malot - Bez rodziny.pdf/27

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    —   21   —

    — Widzicie, państwo, — rzekł tenże, — że moi uczniowie są pojętni, ale, aby widzowie mogli jeszcze więcej ich pojętność przez porównanie ocenić, chcę zaangażować tego chłopca do mej trupy, aby odgrywał rolę zwierzątka.
    — Jakto, rolę zwierzątka? — przerwał Barberin.
    — Aby dobrze odgrywać rolę zwierzątka trzeba mieć rozum, — dokończył Witalis, — a tego zdaje się, nie brak temu chłopcu. Zresztą zaraz się przekonamy. Jeżeli chłopiec ma rozum, to pojmie, że to z korzyścią będzie dla niego, gdy zwiedzi Francję i dziesięć innych krajów, wiodąc życie swobodne zamiast pozostać tu na wsi i chodzić w pole za wołami od rana do wieczora. Jeżeli zaś brak mu rozumu, to będzie płakał i krzyczał, a ponieważ synjor Witalis nie lubi niegrzecznych dzieci, nie weźmie go więc ze sobą i wtedy chłopiec niegrzeczny pójdzie do przytułku, gdzie trzeba ciężko pracować, a jeść mało.
    Istotnie uczniowie synjora Witalisa byli bardzo zabawni i musiałoby to być przyjemnie tak sobie z niemi chodzić po świecie, ale wpierw trzeba było opuścić matkę Barberin. To prawda, że gdybym odmówił, nie pozostałbym i tak przy niej, lecz posłanoby mnie do przytułku.
    Stałem ze łzami w oczach, gdy Witalis pogładził mnie po policzku.
    — Nie krzyczysz, chłopcze, a więc masz rozum w tej twojej małej główce, a jutro...
    — O! panie, — przerwałem mu, — zostaw mnie u mojej mamy, proszę cię o to.
    Lecz Witalis mówił dalej: Daję za tego chłopca 30 franków.
    — Nie, czterdzieści.
    Wywiązał się spór, który przerwał Witalis:
    — To dziecko nudzi się tu, — rzekł, — niechaj idzie bawić się na podwórze oberży.