Strona:Hamlet (William Shakespeare).djvu/143

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


400 

Ozryk.To młody Fortynbras,
Wracając z polskiej wojny, daje salwy
Angielskim posłom.
Hamlet.Żegnam cię, Horacy;
Potęga jadu mroczy zmysły moje.
Angielskich posłów już się nie doczekam!

405 

 Lecz przepowiadam ci, że wybór padnie
Na Fortynbrasa. Za nim konający
Głos daję: powiedz mu to i wyjaśnij,
Co poprzedziło. Reszta jest milczeniem.

(Umiera).

Horacy. Pękło cne serce. — Dobranoc, mój Książę!

410 

 Niechaj ci do snu nucą chóry niebian!

(Marsz za sceną).

Po co ten odgłos aż tu?

(Fortynbras i angielscy Posłowie z orszakiem swoim wchodzą).

Fortynbras.Niech zobaczę
Na własne oczy. —
Horacy.Cóż to chcecie widzieć?
Czy chcecie ujrzeć coś nadzwyczajnego,
Lub żałosnego nad wszelkie wyrazy:
Przestańcie szukać dalej.

415 

Fortynbras.Czy zniszczenie
Tron tu obrało sobie? — Dumna śmierci,
W twem ciemnem królestwie, jakież dziś święto,
Żeś tak morderczo, za jednym zamachem,
Tyle książęcych głów ścięła!
Pierwszy Poseł.Ten widok

420 

 Zbyt jest okropny. Spóźniony nasz przyjazd:
Głuche są uszy tego, który miał nam
Dać posłuchanie, aby się dowiedzieć,
Że zadość stało się jego żądaniu
I że Rozenkranc wespół z Gildensternem

425 

 Straceni; któż nam podziękuje za to?
Horacy. Nie on zapewne, chociażby ku temu
Miał odpowiednie warunki żywota;
Nigdy on bowiem ich śmierci nie pragnął.
Lecz skoro, po tych fatalnych wypadkach,

430 

 Wy z polskiej wojny a wy z granic Anglii
Tak bezpośrednio przybywacie, każcież,