Strona:Hamlet (William Shakespeare).djvu/119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Laertes.Radź więc, Panie.
Chętnie-ć posłusznym będę, i tym chętniej,
Jeżeli będę mógł być wykonawcą
Tego pomysłu.

Król.O to właśnie idzie.
Od czasu twego wyjazdu szeroko,

80 

Wobec Hamleta, mówiono o pewnym
Talencie, w którym masz być celujący.
Wszystkie zdolności twoje razem wzięte
Nie obudzały w nim tyle zazdrości,
Ile ta jedna, najmniej w moich oczach

85 

Ceny mająca.

Laertes.Jakaż to jest zdolność?

Król. Błaha jak wstążka, którą sobie młodzież
Zdobi kapelusz, jednakże potrzebna;
Lekki, swobodny strój przystoi bowiem
Rzeźkiej młodzieży, tak jak ciepłe futro

90 

I długa suknia późnemu wiekowi,
Bo mu przyczynia zdrowia i powagi.
Był tu przed paru miesiącami pewien
Normandzki rycerz; widziałem Francuzów
Służyłem nawet kiedyś między nimi;

95 

Mistrze to w konnej jeździe; ale ten był
Dyabłem wcielonym; przyrastał do siodła,
I tak cudownie zażywał rumaka,
Że koń i jeździec zdawali się w jednej
Formie ulani. Cobądź o tym kunszcie

100 

 Pomyśleć mogłem, wszystko niższem było
Od tego, czego ów zuch dokazywał.

Laertes. Normandczyk, mówisz, Panie?
Król.Tak, Normandczyk.
Laertes. Lamond! jak żyw tu stoję!
Król.Ten sam.

Laertes.Lamond.
Od razu go poznałem. On jest chlubą,

105 

 Istnym klejnotem swojego narodu.
Król. Ten tedy Lamond szeroko i długo
Rozwodził się nad tobą, Laertesie.
I tak wynosił twą biegłość i zręczność
W robieniu bronią, zwłaszcza też rapierem,

110 

 Że, wnosząc z jego opisu, ciekawy