Strona:Hamlet (William Shakespeare).djvu/083

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


115 

 tak kapitalne cielę tam zabijać! — Czy aktorowie już
w pogotowiu?

Rozenkranc. Czekają, Panie, na twe rozkazy.
Królowa. Pójdź tu, kochany Hamlecie, siądź przy
mnie.

120 

Hamlet. Wybacz, kochana matko, tu jest metal sil-
niej pociągający.

Poloniusz (do Króla). Słyszałeś, Panie?
Hamlet (do Ofelii) Mogęż, o, Pani, ledz na twojem łonie?
Ofelia. Nie, Mości Książę.

125 

Hamlet. To jest, na twojem łonie głowę wsparłszy?

Ofelia. Możesz, Książę.
Hamlet (kładąc się u jej nóg).[1] Czy sądzisz, żem miał
w myśli co innego?
Ofelia. Ja nic nie sądzę.

130 

Hamlet. Toby był pomysł nielada!..

Ofelia. Co takiego?
Hamlet. Nic.
Ofelia. Książę dziś jesteś wesół.
Hamlet. Kto? ja?

135 

Ofelia. Nieinaczej.

Hamlet. O, jedynie na cześć twoją. Cóż zresztą czło-
wiek ma czynić, jeżeli nie weselić się? Oto naprzykład
moja matka, patrz pani, jak promieniejąco wygląda,
chociaż mój ojciec zmarł przed dwiema godzinami.

140 

Ofelia. Przed dwa razy dwoma miesiącami, Mości
Książę.
Hamlet. Tak to już dawno? Niechże się dyabeł czar-
no nosi; ja przywdzieję sobole[2]. Dla Boga! Od dwóch mie-
sięcy zmarły i jeszcze nie zapomniany? Jest więc na-

145 

 dzieja, że pamięć wielkich ludzi zdoła przetrwać ich
żywot przez pół roku; notabene, jeżeli ufundują kościoły;
w przeciwnym razie niech się nie skarżą, jeżeli ich
spotka los tego konika, któremu na nagrobku napisano:
„Konik zdechł[3], więc go w miech“.

(Odgłos trąb. Poczem następuje pantomima:)
(Para królewskich małżonków w czułej komitywie wchodzi na scenę. Królowa ściska króla i on ją nawzajem; klęka przed nim z wyrazem najtkliwszego przywiązania; on ją podnosi i głowę na jej piersi skłania; kładzie się potem na kwiecistej darni i zasypia. Ona widząc go uśpionego, odchodzi. Po
  1. Hamlet kładzie się u nóg Ofelii. Należało niegdyś do dobrego tonu i galanteryi, żeby rycerz, w czasie widowisk, leżał u nóg swojej damy, opierając o nie głowę. Ograniczało się to wszakże tylko do prywatnych teatrów.
  2. „ja przywdzieję sobole“ — prawdopodobnie dla okazałości (na przekór żałobie), bo sobole były bardzo drogie, dawano za nie czasami tysiąc dukatów; w XVI. wieku nie wolno ich było nosić osobom, nie mającym przynajmniej tytułu hrabiego (earl).
  3. „Konik zdechł“. Wspomniany tu konik (hobby-horse) stanowił jedną z najulubieńszych uciech angielskiego ludu w uroczystość majową (morrisdances). Był to koń, mający głowę i tułów wyrobione z tektury, ze zwieszoną dookoła zasłoną aż do ziemi, która wystającemu po pas, przez grzbiet wydrążony, człowiekowi zakrywała nogi tak, że tenże wyglądał zupełnie jak jeździec siedzący na koniu i na nim harcujący. Żarliwość Purytanów, którym w ogólności zabawy majowe zdawały się zgorszeniem, wygnała i tego konika, jako igraszkę zdrożną i bezbożną, Do tego się odnosi to, co Hamlet mieni nagrobkiem konika, a co Teobald nazywa satyrą, czyli komiczną balladą. Zbytecznem tu jest wskazywać podobieństwo angielskiego konika do naszego konika zwierzynieckiego, który w oktawę Bożego Ciała tak wielką gra rolę w zabawach ludu krakowskiego. Każdy z czytelników będzie tem odrazu uderzony. Józef Paszkowski uczynił przypuszczenie, że tak w Anglii, gdzie tyle obyczajów i zwyczajów nanieśli Wenecyanie, jak u nas, którzyśmy z dawien dawna mieli ciągłe z Rzymem stosunki, wzór do owego konika był naleciałością z Włoch. Tam a mianowicie w Rzymie i Wenecyi, był on, w czasie karnawału, jedną z postaci masek charakterystycznych, jak tego próbę widziano i na naszej scenie w balecie Karnawał Wenecki. U nas postać ta zrosła się z obchodem pamiątki narodowej i przybrała się w turban Tatara; w Anglii zespoliła się z obchodem uroczystości majowej, i przybrała się w kwiaty.