Strona:Gusła.djvu/46

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    DAWNE SŁOWA
    Rafałowi Blüthowi


    Włókna napięte wrastają w ciało,
    Pod siecią leżę, przybity siecią —
    Aleś mnie do dna Sobą nie przeciął:
    Pod siecią słowo ze mną zostało!

    Próżno pod włókna twardo splecione
    Poddaję siebie, Łowcy nie bluźnię,
    Darmo, daremnie — prędzej czy później
    Powraca słowo nieukojone...

    Pod korą serca krąży i woła,
    Gałęzie ramion w górę unosi,
    Wszystko com zebrał i com wyprosił,
    Rozwiewa w szumie, trwoni dokoła.

    Usta zacięte nagle rozłamie:
    Powie o sobie, wszystko wyliczy!
    Nie zapomniałem dotąd o niczem,
    Pamiętam wszystko, umiem na pamięć...

    Z chmur świerszcze deszczu znów zaszeleszczą,
    Potoki ciepłe popłyną we mnie,
    Próżno się bronię, walczę daremnie —
    Wraca co było, wraca co przeszło...

    Przeciągi wonne idą nad głową,
    Górne i chmurne, trują i mroczą,