Strona:Gerhart Hauptmann - A Pippa tańczy.djvu/90

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dnym... zejdziemy tara, upewniam cię.. a potem, położę cię na twoje łóżeczko jedwabne.. a potem znosić ci ciągle będę sukienki.. a potem okryję ciebie i raz jeszcze opowiem ci te straszne bajeczki... a potem raz jeszcze na całe się gardziołko zaśmiejesz, tak słodko, że dźwięk twój aż boleść mi sprawi A potem zaśniesz! a ja grać będę całą noc, cicho, cicho, na szklanej harfie..
PIPPA. Michaś!
HELLRIEGEL. Co, Pippo.
PIPPA. Gdzie jesteś?
HELLRIEGEL. Tu przy Tobie! trzymam cię, silnie cię objąwszy!
HUHN. Czy chcemy znowu tańczyć, mały duchu? —
PIPPA. Michaś, trzymaj mię... nie puszczaj mię! On mię porywa!... porywa mię! — inaczej będę musiała tańczyć! — inaczej umrę! puść mię!
HELLRIEGEL. Tak!? Teraz myślę, będzie najlepiej opamiętać się i w tych rzeczywiście po części niedorzecznych rzeczach, zachować swoją starą, dzielną, krew szwabską! — Jeśli kogoś po wszystkich członkach drze, to takiemu staremu żarłokowi, który do tego wartość przywiązuje, czemuż po wrotnego tańca nie zatańczyć? To nie może być złem, według mego zapatrywania. — Nie na darmo byli weseli bracia, którzy Szatanowi piekielny ogień pod ogon zgarnęli i zapalali nim w ten sposób fajkę. Czemużby nie można mu do tańca zagrać?! (Wyjmuje okarynę). Rumpumpum, rumpumpum! — jaki to takt? — Tak, tak, przeze mnie idź do tańca, słodka Pippo. Jeśli się raz musi... nie