Strona:Gerhart Hauptmann - A Pippa tańczy.djvu/88

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


HUHN. Tańcz, tańcz! niech się choć trochę rozjaśni! krąż tu i tam, na zesłanie światła ludziom! zapalaj! trzeba nam iść do roboty!
HELLRIEGEL. Słuchaj! w takim razie i jabym rzeczywiście razem wziął się do pracy! Do dyabła! i żeby chociaż kawałek współtowarzysza...
HUHN. Staliśmy w naszym piecu hutniczym a wokoło, wskroś bezgwiezdnej nocy czołgał się strach! — (Charczy głośniej). — Myszy, psy, zwierzęta i ptaki wdzierały się w ogień, a ten stawał się mniejszy i mniejszy i już chciał zagasnąć! wpatrywaliśmy się ciągle i ciągle — o Jezu, strach! w ten ogień! — Nagle zapadło się! krzyknęliśmy wtedy! i znowu niebieskie światełko powstało! a potem zgasło! — Siedziałem sobie nad moim ogniem zimnym! niczego nie widziałem! grzebałem w popiele! I znowu iskra wyleciała, jedna, jedyna iskierka, przede mną. Chcemy więc znowu tańczyć mała iskierko?
PIPPA. (trwoźnie do Michała). Jesteś tu jeszcze, Michaś?
HELLRIEGEL No naturalnie! czy myślisz, że Michał jest gdzie może jakim łazęgą?! Ale ten stary, Bóg go wie, jest czemś więcej, jak wykolejonym hutnikiem! Popatrzno, jaki krwawy i pełen męki skurcz jest w rysach jego!
PIPPA. A jak serce się jego łamie, jak ono się tłucze!
HELLRIEGEL. Jak wieczny, kuźniczy taniec, kowalskiego młota.
PIPPA. A za każdem uderzeniem jego, coś tłucze i pali mi się w moich piersiach!
HELLRIEGEL. Mnie także! przelatuje mię coś z siłą