Strona:Gerhart Hauptmann - A Pippa tańczy.djvu/83

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


HELLRIEGEL. No, widziałem prześliczne rzeczy! Coś tak, jak się to mówi, w rodzaju ściany z wizyj kobiecych, kłapiących rybnemi paszczami, coś co wywołuje cudny wstręt! cudownie groźne. Nie chciałbym tego tu w pokoju mieć! — Tak to się dzieje, jeśli kto z jasności w ciemność włazi. —
WANN. W końcu jeszcze nauczysz się tu zgrozy.
HELLRIEGEL. W każdym razie do przyjemności nie należy, być teraz na dworze. Widocznie mają panie bóle szyi — widać to po drgających, ciemno-fioletowych nabrzmiałych gardłach! — pocóżby więc były otulone grubemi chustkami szyjnemi, obramowanemi śliniastymi robakami!
WANN. Słusznie, Michał, ty oglądasz się za pomocą!
HELLRIEGEL. Żeby tylko te żartobliwe aniołeczki nie przedostały się przez ścianę!
WANN. Michaś, czy nie mógłbyś jeszcze raz wyjść na pole i w ciemność tak głośno wołać, żeby On przyszedł?
HELLRIEGEL. Nie! Za dużo mi już tego, nie pójdę!
WANN. Boisz się błysku, który ma zbawić? A wiec przygotowuj się w takim razie usłyszeć pochwałę Boga rykiem odrętwiającym wszystko, skoro inaczej nie można zapobiedz wtargnięciu trzody!
(Stary Hulin wydaje z siebie taki okropny okrzyk bólu, że Pippa i Hellriegel wybuchają jękiem współczucia i bezradnie opanowani, spieszą mu na pomoc.
WANN. Tylko bez zbytniego pospiechu! nic wam nie pomoże! — Tu niema łaski! Tu spoczywa tak długo trujący ząb i biało-rozżarzony wiatr, jak długo spoczywa! Tu tłoczą tyfonijskie moce prze-