Strona:Gerhart Hauptmann - A Pippa tańczy.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


SCHÄDLER (przekrzykując wszystkich). Stać!
TAGLIAZONI. Cosa, Signore?
SCHÄDLER. Hoza. hoza, hoza: tu się oszukuje! Przecieżem tego łotra złapał na gorącym uczyuku!
TAGLIAZONI, È motto! è motto! diavolo! son fiol di Muran Conosce la casa de’ Colteli?
SCHÄDLER. Nie pomoże tu ani koza, ani byk, ani baran! Anton przytrzymaj go tam silnie; raz mu musimy za to uczciwie zapłacić! (Anton chwyta silnie drugą ręką Tagliazonieyo) Fałszywe karty popodsuwał, a te dwie ukradł.
(Wszyscy z wyjątkiem Pipy i Hellriegela, którzy ciężko oddychając, bladzi w kącie stoją — cisną się do stołu grających).
DYREKTOR. Tagliazoni, a co ja wam mówiłem, żebyście miarki nie przebierali!
TAGLIAZONI, Puścić, albo ja cię w twarz ugryźć!
SCHÄDLER Gryź i pluj ile tylko zechcesz, ale pieniądze musisz nam oddać, kanalio!
WSZYSCY GRACZE Tak jest, każdy grosz — wszystko!
TAGLIAZONI. Cazzo, może co wykichnę; przeklęte bestye niemieckie, głupie, złe, nizkie bestye! Cóż ja mam mieć z wami tedeschi do czynienia.
PIERWSZY ROBOTNIK. A dajże w łeb szelmie.
DRUGI ROBOTNIK. A kłonicą go przez mordę, żeby mu się aż świeczki żółte w oczach zaświeciły! Inaczej temu fałszerzowi po niemiecku odpowiedzieć nie można!
WENDE. Cicho, chopy; nie ścierpię tego!
SCHÄDLER. Wende, wydrzejno mu karty z paluchów!
TAGLIAZONI. Ja was tu wszystkich wymordować!