Strona:Gerhart Hauptmann - A Pippa tańczy.djvu/27

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


robocie prostego szkła! — (Do Hellriegela). „No, a weź ze sobą skrzydła jutrzenki...“ (krótko) twoja podróż ma też swoje uciążliwości! — (Do Pippy). — W cwał, w cwał; przez las i jar... (chce ją na kolana posadzić; ona broni się patrząc ciągle na Hellriegela. Ten nagle się porusza, czerwieniąc się)
HELLRIEGEL. Pozwoliłbym sobie na pewną konieczną uwagę!
DYREKTOR. Cóż to nowego was znowu podleciało?
HELLRIEGEL....W tej chwili nie!
DYREKTOR. No, może znowu niebo?
(Hellriegel patrzy stropiony na dyrektora, zapomniawszy usiąść).
PIPPA (nagle porywa mały rzemyk i uderza nim silnie w rękę dyrektora).
DYREKTOR. Au!
PIPPA (uśmiecha się do Hellriegela, który zapomniawszy wszystkiego, patrzy w jej oczy Wargi jego poruszają się bezdźwięcznie).
DYREKTOR (wyciąga rękę). No jeszcze raz, Pippa (Pippa go uderza). Au, ale teraz to było silnie! No, wszystko dobre w trójcy: a więc po raz trzeci jeszcze. (Pippa śmiejąc się uderza go z całej siły). Tak, należycie ukarałaś mię już. Jeśli teraz kiedy ptak jakiś z gniazda wypadnie, będę wiedział, co mam robić.
(Stary Huhn, który podczas tego znowu usiadł, położył się prawie na stole, wyciągnąwszy rękę daleko, kiwa grubym, obrośniętym palcem na Pippę. Ponieważ jednak ta nie słucha go, lub też raczej na niego nie zważa, podnosi się, dosyć już napatrzywszy się grze między nią, dyrektorem a Hellriegelem, wgapia się w niego, podnosi swoje długie, sennie opadające