Strona:Gerhart Hauptmann - A Pippa tańczy.djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


SCHÄDLER. Stój, to jest, psia krew przeklęte kłamstwo!
TAGLIAZONI No, signore! per Bacco, jeszcze raz! Ladri! Ladri! assassimi, ti ammazzo!
ANTON (do Schädlera). Ty, pożycz mi pieniędzy!
SCHÄDLER (znajduje poszukiwaną monetę). To było twoje szczęście, przeklęty wszarzu!
DYREKTOR (w stronę grających). No, przestaniecie już raz kiedy, ścierwy!?
ANTON. Po odjeździe pana dyrektora.
DYREKTOR. To możecie gonić potem nago za moją szkapą. Do tego chyba czasu przegracie już koszule!
ANTON. Zobaczymy, panie dyrektorze!
DYREKTOR. To wszystko dlatego, że hrabia grzesznie dużo daje wam zarabiać pieniędzy. Będę ja wam musiał przy sposobności trochę z zarobku postrącać. Im więcej macie, tem więcej przełajdaczycie!
ANTON. Zarabia hrabia i dyrektor pieniądze, to i malarzom nie spieszy się z głodu zdychać!
TAGLIAZONI (zmieszał karty i zaczyna grę na nowo. Przy każdym z grających leżą prawdziwe kupki złota). Basta! incominciamo odesso!
DYREKTOR. Dove è vostra filia oggi.
TAGLIAZONI. Dorne, signore! è ora mi pare.
DYREKTOR. Altro che!
(Milczy lekko zakłopotany. Podczas tego stawia przed nim Wende pstrągi i dzwoni na kelnerkę, która wnosi równocześnie ziemniaki i flaszkę szampana)
DYREKTOR (westchnąwszy). Koniec końców nudno