STEFAN (wyniośle): Wielmożny pan daruje, ale to do mnie nie należy.
DAUM: Ho! ho!...
(Ukazuje się Maliczewska, daje znak ręką Stefanowi by odszedł. Daum przysiada do ziemi i mówi szepleniąc jak dziecko).
DAUM: Stefa! Stefula!...
PANNA MALICZEWSKA (stoi chwilę nieruchomo, wreszcie z uśmiechem): Jak?
DAUM (wyciąga ręce): Stefula! jak dawniej!
PANNA MALICZEWSKA: Oh! à bas les pattes! (przygląda mu się badawczo). Trochę zmieniliśmy się — no! nie ja ale...
DAUM (zażenowany): No, tak bardzo chyba nie! Bo co do ciebie to djabelnie jesteś apetyczna... rozwinęłaś się.
PANNA MALICZEWSKA: Wiem! jestem tak zwana szampańska kobieta!
DAUM (wzięty): Tiak! tiak! siampańska!
PANNA MALICZEWSKA: Frontowa!
DAUM: Ależ tak! jesteśmy frontowi!
PANNA MALICZEWSKA: Haremowa piękność!
DAUM: Tiak! Tiak! jesteśmy haremowe piękności...
PANNA MALICZEWSKA: Szczególniej ty! (parska śmiechem przebiega w lansadach scenę, skacze na szezlong i zwija się na nim).
DAUM (biegnie za nią): Wreszcie powiedziała — ty — (wyciąga rękę).
PANNA MALICZEWSKA: Weg mit die Patscherl!
DAUM: Co? co? nauczyliśmy się języków?
PANNA MALICZEWSKA: Français comme Parisienne, deutsch echt Weanerin, inglisch...
DAUM: Po co ci to?
PANNA MALICZEWSKA: Jak mi się zechce grać po jakiemu zagranicą, to będę grała!
DAUM: No, wiesz, ładna jesteś djablo — ale tam z tem graniem... to ci dużo brak.
PANNA MALICZEWSKA: Nieprawda! nic mi nie brak do tego, aby robić karjerę na scenie. Wszystkiego dosyć dzięki Bogu i w miarę (klęka na sofie w pozie odpowiedniej).
Strona:Gabriela Zapolska - Odwet Panny Maliczewskiej (Fragment).djvu/8
Wygląd
Ta strona została uwierzytelniona.