Przejdź do zawartości

Strona:Gabriela Zapolska - Odwet Panny Maliczewskiej (Fragment).djvu/5

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

PANNA MALICZEWSKA: Ach! Pani! aktor, aktorka to... efemeryda? praca nas zabija — i przemienia w szybko zazapomniane cienie.
DAUMOWA: Nigdy kreacje pani! Pozostaną wieczne! Tak napisał nasz ulubiony krytyk Oskargiełło w „Dzwonie”.
PANNA MALICZEWSKA: Poczciwy — lubi superlatywy (kaszle).
DAUMOWA (troskliwie): Pani kaszle?
PANNA MALICZEWSKA: Troszkę.
DAUMOWA: Ale to nas nie pozbawi widzenia pani w piątek w tem niezrównanem Przetworzeniu się Estelli? Angielskie to ale nadzwyczajne.
PANNA MALICZEWSKA: Nie wiem... nie wiem...
DAUMOWA: Wydobrzeje pani — tu tak cieplutko.
PANNA MALICZEWSKA (niedbale): Centralne ogrzewanie. Jedynie możliwe.
DAUMOWA (lekko wzdychając): Dostępne tylko dla osób zasobnych.
PANNA MALICZEWSKA: To drobnostka...
DAUMOWA: No... płacenie w lecie?
PANNA MALICZEWSKA: Ach! któżby się z tem liczył. Jednak rzeczywiście mam dreszcze (dzwoni dwa razy). Jakże tam z naszym rautem.
DAUMOWA: Och! bez pani nic nie uradzono. Pani jest naszą głową, spiritus movens, jak mówi mój mąż. Właśnie podczas posiedzenia dostałam kartkę od pani naznaczającą mi widzenie się u siebie.
PANNA MALICZEWSKA (skromnie): Naznaczającą? — proszącą!
DAUMOWA: Naznaczającą! zerwałam posiedzenie i stawiłam się...
Wchodzi Michasiowa ubrana badzo correct za pannę służącą w jedwabnym czarnym fartuchu).
MICHASIOWA: Jaśnie pani dzwoniła?
PANNA MALICZEWSKA: Przynieś mi etolę.
MICHASIOWA: Którą? gronostajową czy sobolową?
PANNA MALICZEWSKA: Sobolową!
(Michasiowa wychodzi).