DAUMOWA: Proszę pani tu na chwilę.
PANNA MALICZEWSKA: Pani tu jeszcze?
DAUMOWA: Dlaczego pani zrobiła to wszystko?
PANNA MALICZEWSKA: Chciałam odpłacić się pani mężowi za wszystkie krzywdy, jakie mi zrobił.
DAUMOWA: Jakie krzywdy?
PANNA MALICZEWSKA: Och, takie proste... gdy byłam głodna, podsunął mi żarcie, a gdy byłam bosa — kupił mi obuwie...
DAUMOWA: To są dobrodziejstwa...
PANNA MALICZEWSKA: Ale on nie dawał, on kupował w ten sposób...
DAUMOWA: Co?
PANNA MALICZEWSKA (z krzykiem rozpacznym): — Mnie!
(Chwila milczenia).
DAUMOWA: Rozumiem!... (po chwili). Czemu się mu nie oparłaś?
PANNA MALICZEWSKA (cicho): Miałam siedemnaście lat... byłam statystką, często marłam głodem — nie miałam stałej pensji... nic...
DAUMOWA: Wyrządził ci krzywdę skoro tak chcesz. Choć widzisz... ja tego nie rozumiem... Zdaje mi się, że ja umiałabym się oprzeć...
PANNA MALICZEWSKA: Bo pani nie wiesz co to jest głód!
DAUMOWA: Może! (po chwili) Ale dlaczego pani zemściłaś się i na mnie, odbierając mi wszystkie złudzenia? Dlaczego teraz z mego cichego spokojnego domu uczyniłaś smutny grób?
PANNA MALICZEWSKA: Dlatego, że nie mogłam
Strona:Gabriela Zapolska - Odwet Panny Maliczewskiej (Fragment).djvu/14
Wygląd
Ta strona została uwierzytelniona.
SCENA 14.
Daumowa, Maliczewska, później Michasiowa.
(Daumowa chwilę stoi na miejscu, ociera łzy, wreszcie idzie ku sypialni).