Przejdź do zawartości

Strona:Gabriela Zapolska - Odwet Panny Maliczewskiej (Fragment).djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

rą? — co? A wiesz, wszystko co tu jest, to od moich ko-chan-ków.
DAUM: Niech tak nie mówi! to jego boli!...
PANNA MALICZEWSKA (gorzko): I ją bolało jak te szyby w suterynie tłukła rękami... pamiętuchny?
DAUM (milczy).
PANNA MALICZEWSKA: I potem całe jej życie — pamiętuchny?
DAUM: Stefula!
PANNA MALICZEWSKA: No! dosyć! już!... dalej! hop!...
DAUM: Kochają choć trochę?
PANNA MALICZEWSKA: Nie — ale przyjmą przyjacielską przekąskę. Pamiętuchny?
DAUM: Pamiętam! Stoliczek... troszkę tam czegoś...
PANNA MALICZEWSKA: Och, bardzo troszkę — przeważnie sardynki.
DAUM: Tak, tak! i ten stoliczek.
PANNA MALICZEWSKA: Manon i Desgrieux...
DAUM: To! to! i Michasiowa poczciwa; kochana?
PANNA MALICZEWSKA: Jakiś ty teraz słodki, anielski. Jest, jest Michasiowa...
DAUM: Myślałem, że umarła.
PANNA MALICZEWSKA (grubijańsko): Dlaczego miałaby umrzeć, skoro ty żyjesz, stara mumjo? Jest — tylko dziś nie mógłbyś jej dać w garść mizernej dziesiątki.
DAUM (naiwnie): Dlaczego?
PANNA MALICZEWSKA (z ukłonem dworskim): Bo by ci w buzię rzuciła.
DAUM: No... no...
PANNA MALICZEWSKA: Ça t’épate? chéri! nie rób min... jakobyś mnie znajdował zanadto brutalną. Ja tylko używam mocnych słów! To teraz w modzie, a potem, mnie jest wszystko wolno. Ja miewam spazmy, ja miewam histeryczne ataki... mnie wszystko wolno!... I to stwarza krąg dookoła mnie, krąg strachu. Ludzie się mnie boją! o!
DAUM: Jabym się nie bał! Wolno mi tu będzie częściej przychodzić? co?
PANNA MALICZEWSKA: Właśnie!
DAUM: Jako przyjaciel... nic więcej...