Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/205

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


że nawet w tej ekscentrycznej epoce ludzie uważali iż Dickens ubiera się w sposób zbyt jaskrawy, albo też, jak wyrażali się niektórzy, na sposób francuski. Nosił aksamitne kurtki i dzikie kamizelki, które swym kolorem przypominały niewiarogodne zachody słońca; nosił modne wówczas białe kapelusze niepotrzebnej i rażącej białości. Nie miał nic przeciwko temu aby go oglądano w sensacyjnych szlafrokach; raz nawet był podobno portretowany w szlafroku. To wszystko nie jest zasługą, ale nie jest także i ujmą, jest poprostu ważnym rysem charakterystycznym. Dickens był zupełnie niezależny i miał wybitne poczucie własnej godności, lecz nie posiadał ani trochę dawnego wyniosłego poczucia godności właściwego Anglikom, które u Thackeraya tak wyraźnie się objawiało. Mam tu na myśli ową obawę, aby broń Boże nie uchodzić za człowieka niezwykłego, co właściwie jest równoznaczne z pragnieniem spokoju. I to znów także nie jest zasługą, a tylko jednym z mniej szkodliwych przejawów pojęć arystokratycznych. Dickens tej właściwości nie posiadał. Nie miał nic przeciwko temu aby ludzie na niego patrzyli, oczywiście o ile patrzyli z podziwem. Nie pozował na sposób wschodni, jak naprzykład Disraeli; na to był instynktownie poprostu zbyt czysty, lecz pozował trochę na sposób francuski, na sposób przywódców, jak Mirabeau i Gambetta. Nie marzył o „zrobieniu karjery“; jest to marzenie, dzięki któremu tępi