Strona:Głodne kamienie.djvu/90

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Kiedy jej wreszcie powiedziałem, że chciałbym doprowadzić do skutku wasze małżeństwo, zapytała:
— I jakże to jest możliwe?
— Pozwól mi tylko działać! — odpowiedziałem — Podam cię jako braminkę!
Po długich namowach poprosiła mnie, abym się dowiedział, czy i ty na to się zgodzisz.
— Co za nonsens! — rzekłem. — Chłopak i tak już mało że od zmysłów nie odchodzi, pocóż go dręczyć jeszcze temi wszystkiemi zawikłaniami? Byle tylko ślub się udał — zresztą, wszystko dobre, co się dobrze kończy. A ponieważ niema najmniejszego niebezpieczeństwa, aby rzecz się wydała, absolutnie już nie wiem. dlaczego miałabyś rezygnować z własnego szczęścia, unieszczęśliwiając równocześnie na całe życie drugiego człowieka.
Nie wiem, czy Kusum zgadzała się z tym planem, czy nie. Narazie płakała, a potem nie chciała się odezwać ani słowem. Ile razy mówiłem „Wobec tego dajmy spokój tej całej sprawie“, zaczynała się bardzo niepokoić. Kiedy sprawy doszły do tego punktu, wystałem Sripati do ciebie z propozycją małżeństwa; ty przyjąłeś ją natychmiast i w ten sposób wszystko zostało załatwione. Tuż przed oznaczonym terminem stała się Kusum tak oporna, że tylko z najwyższym wysiłkiem mogłem utrzymać ją w posłuszeństwie.