Strona:Głodne kamienie.djvu/89

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Czy Kusum godziła się na to małżeństwo?
— Cóż! — rzekł Peari Sankar — Na to trudno odpowiedzieć! Znasz przecie kobiety! Kiedy mówią „nie“, myślą „tak“. W pierwszych dniach po przeprowadzeniu się na nowe mieszkanie, odchodziła prawie od zmysłów z tego powodu, że cię nie widziała. Ty jednak, zdaje się, w krótkim czasie odnalazłeś jej nowe mieszkanie, bo zwykle zbaczałeś z drogi do gimnazjum i wałęsałeś się w pobliżu domu Sripati. Nie miałem wrażenia, jakoby oczy twoje szukały gimnazjum, ponieważ zwrócone były w stronę zakratowanych okien domu prywatnego, gdzie dostać mogły się tylko owady lub serca lunatycznych młodzieńców. Obojga was było mi bardzo żal. Widziałem, że studja twoje były poważnie zagrożone, a także stan dziewczęcia był godny politowania.
Pewnego dnia zawezwałem do siebie Kusum i powiedziałem:
— Słuchaj mnie, córko moja. Jestem już starym człowiekiem, wobec czego nie potrzebujesz się mnie wstydzić. Wiem, kogo twe serce pożąda. Ten młody człowiek jest niemniej od ciebie pogrążony w rozpaczy. Bardzobym chciał połączyć was.
Usłyszawszy to, Kusum zalała się łzami i wybiegła z pokoju. Ja zaś zacząłem wieczorem chodzić do domu Sripati, gdzie rozmawiałem z Kusum o tobie, tak, że wreszcie udało mi się zdobyć jej zaufanie.