Strona:Ferdynand Ossendowski - LZB 03 - Krwawy generał.djvu/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


III.
SZALONA JAZDA „URGĄ“.

Znowu jechaliśmy okolicami znanemi. Przebyliśmy górę, skąd dojrzałem oddział Wandałowa, potok, do którego wrzuciłem swoją broń, i równinę, gdzie, wlokąc się pod eskortą Bogdanowa, miałem dużo ciężkich i przykrych myśli.
Na pierwszym urtonie (stacja, gdzie się zmienia konie) czekała na mnie niemiła niespodzianka. Nie znaleźliśmy tu wcale koni, gdyż zabrał je ze sobą oddział Wandałowa. W jurcie był tylko dozorca z dwoma synami. Obejrzawszy moją „dzarę“,[1] dozorca ożywił się i oznajmił, że na mocy dokumentu posiadam prawo jazdy „urgą“, i że konie dla mnie będą wkrótce.
Wskoczył na okulbaczonego wierzchowca-byka, skinął na dwóch moich ułaczenów i, wziąwszy długi, cienki drążek z pętlą, czyli „urgą“, na końcu, oraz kilka uzd, ruszył na step dobrym kłusem.

Bryczka jechała za nim.

  1. Urzędowy dokument mongolski, nadający prawo korzystania z koni pocztowych.