Strona:Ferdynand Ossendowski - LZB 03 - Krwawy generał.djvu/151

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ciemne więzienie i blade ciała zmarłych książąt, wyczerpanych cierpieniem...
Po każdym takim opisie następowały komentarze i przepowiednie.
Osobna księga, przepisywana już po tysiąc razy, głosiła o cudach obecnego Bogdo-Chana. Z niej odczytał mi maramba parę ustępów:
— W pałacu Bogdo-Chana przechowuje się stary drewniany posąg Buddhy z otwartemi oczyma. Posąg ten przywieziono z Sjamu. Bogdo kazał postawić go na ołtarzu w swojej kaplicy, dokąd natychmiast udał się na modlitwę.
Wyszedłszy stamtąd, kazał przynieść posąg do pokoju. Zdumienie ogarnęło wszystkich, gdyż oczy boga były zamknięte, a z pod powiek błysnęły łzy, z drewnianego zaś ciała wyłoniły się świeże gałęzie o liściach pachnących cudnie.
Rzekł wówczas Bogdo-Chan:
— Rozpacz i radość czekają na mnie. Stanę się niewidomy, lecz Mongolja zostanie wolnym krajem za mego panowania na tronie „Żywych Buddhów“ i Dżengiz-Chana!
Przepowiednia się ziściła.
— Innym razem Bogdo w dniu, gdy nawiedzają go trwoga i niepokój, wziął wielkie naczynie z wodą i, postawiwszy je przed ołtarzem świątyni przepowiedni, dokąd zwołał łamów wyższych stopni, zaczął się modlić, przy śpiewie