Strona:Ferdynand Ossendowski - LZB 03 - Krwawy generał.djvu/132

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


tężne pomysły Dżengiz-Chana i Kubłaja, zacofana, pełna zabobonów hierarchiczno-klerykalna psychologja, tajemnica królów tybetańskich i bezwzględność rewolucjonisty religijnego, sekciarza Paspy. Cała mglista historja Azji: Pamiru, Himalajów, Mezopotamji, Persji i Chin otacza tajemnicą tron „Żywego Buddhy“ w Urdze. Nic więc dziwnego, że imię jego jest z czcią wymawiane na brzegach Wołgi, w Arabji, Azji Centralnej, w Indjach, na Syberji i na brzegach oceanu Lodowatego.
Kilka razy udało mi się być w siedzibie Bogdo Chana. Rozmawiałem z „Żywym Buddhą“; opowiadały mi o nim osoby, najbliżej przy nim będące — uczeni maramba; widziałem jego wróżby, słyszałem jego proroctwa, oglądałem składy ksiąg starożytnych i kronik dziejów wszystkich Bogdo-Chanów. W pałacu „boga“ cieszyłem się zaufaniem, ponieważ pismo hutuhtu Narabanczi-Kure otwierało mi drzwi świątyń, oraz usta i serca lamaitów.
Znajomość z osobą najwyższego kapłana mongolskiej „żółtej wiary“, oraz z jego rządem zrodziła we mnie cały szereg myśli o charakterze politycznym i dała mi możność zrozumienia planów hetmana Siemionowa i barona Ungern von Sternberga.
Panujący obecnie „Żywy Buddha“ jest osobistością dwoistą, jak wszystko w lamaizmie.