Strona:Ferdynand Ossendowski - LZB 03 - Krwawy generał.djvu/104

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— To wilki! — uśmiechając się, rzekł Ungern. — Nakarmiliśmy je dosyta swojem i nieprzyjacielskiem mięsem. — Ale pozwoli pan, że będę dalej opowiadał o swoich przejściach.
Zwrócił się do mnie i, swoim zwyczajem wpatrując mi się w oczy, zaczął:
— Podczas wojny niemieckiej zaprzyjaźniłem się z Grzegorzem Siemionowem. Obaj odnieśliśmy kilka ran i otrzymaliśmy krzyże walecznych. Na froncie widzieliśmy stopniowy rozkład armji, spodlenie duszy rosyjskiego chłopa i mieszczanina, przewidywaliśmy zdradę Rosji względem sojuszników i rozumieliśmy całą głębię niebezpieczeństwa, zagrażającego ludzkości ze strony rewolucji dziczy rosyjskiej. Wówczas towarzysz mój, zwykły esauł kozacki, a obecnie hetman wszystkich kozaków syberyjskich, Siemionow, ułożył olbrzymi, porywający plan. My się z nim rozumiemy! Siemionow to napół Mongoł, ja — buddysta. Siemionow postanowił połączyć wszystkie szczepy mongolskie, związane pomiędzy sobą krwią plemienną lub jednakowym kultem religijnym, w jedno państwo azjatyckie, składające się z autonomicznych części pod moralnem kierownictwem Chin, kraju najstarszej i najwznioślejszej kultury duchowej. Państwo to powinnoby być silne moralnie i fizycznie; musiałoby się zabezpieczyć od wpływów rewolucji wyso-