Strona:Ferdynand Ossendowski - LZB 02 - Przez kraj szatana.djvu/151

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ziemi, nagrzanej promieniami słońca. Wreszcie wszystko się rozwiało. Za posągiem znowu czaił się mrok. Hutuhtu wstał i zdjął z ramienia Buddhy chatyk.
— Szczęście będzie zawsze z tobą i z tymi, którzy rozjaśniają twoje serce i duszę! — rzekł poważnie. — Łaska bóstwa nigdy cię nie opuści! „Wielki Nieznany“ będzie ci odpowiadał, gdy się zwrócisz do niego!
Wyszliśmy z domu, gdzie niegdyś przebywał „Wielki Nieznany“, ów tajemniczy „Władca świata“, gdzie się modlił on za wszystkich ludzi i przepowiadał losy narodów i państw, a więc: rozkład Chin, wzmożenie się Japonji, upadek Rosji, bolszewizm, podział imperjum brytyjskiego i zrodzenie się idei Dżengiza, władcy połowy starego świata. Powracając z klasztoru, opowiedziałem rozmowę o widzeniu, które miałem w kaplicy, i jakież było moje zdziwienie, gdy hutuhtu, starosta i oficer mongolski bardzo szczegółowo i ściśle opisali wszystkie osoby, ich twarze, ubrania i otoczenie, które ujrzałem po przez smugi dymu za złotym posągiem Buddhy.
Mongoł-oficer opowiadał mi, że ks. Czułtun prosił wczoraj Dżełyba, aby w momencie tak