Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Trębacz cesarski.djvu/92

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Tylko-li wdzięczność przemawia twemi ustami, młodzieńcze? — pytał dalej pan Truszkowski.
Lis zawahał się na chwilę, lecz podniósł głowę i odpowiedział twardym głosem:
— Jeżeli Rosjanie wezmą mnie do niewoli, zginę, jako dezerter i zdrajca. Życie moje będzie stale w niebezpieczeństwie, więc nie chcę ukrywać prawdy przed śmiercią, która może mnie spotkać każdego dnia. Ja... miłuję pannę Juljannę!...
Chłopak schwycił dłoń leciwego szlachcica i do ust przycisnął.
— Boże błogosław ci, chłopcze! — szepnął pan Ksawery, wzruszony bardzo.