Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Trębacz cesarski.djvu/66

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Kadetowi aż się oczy roziskrzyły i błysnęły kły, a dziewczyna, coraz bardziej zapalając się, opowiadała dalej o tem, że wśród Lisów było kilku wysokich dostojników Kościoła, a więc: arcybiskup gnieźnieński Pełka, arcybiskup poznański Mikołaj; o tem, że Lisowie straż trzymali nad Wartą przeciwko zalewowi niemieckiemu i od północy, broniąc rubieży polskich od najazdów pogańskich Prusów oraz drapieżnych, chciwych i podstępnych krzyżaków; mówiła o bitwie Grunwaldskiej, gdzie Jaksa Lis z Targowiska w pierwszym szeregu wraz z ośmiu najznakomitszymi rycerzami polskimi, walczył z krzyżackim zakonem niemieckim, gdy to król Władysław Jagiełło odniósł nad nim zwycięstwo sławne; wyliczała imiona Lisów, którzy po udanej wojnie z Moskwą, na zawołanie króla Stefana Batorego, osiedlać się zaczęli na Inflantach i Białej Rusi, piersią swoją osłaniając ojczyznę od wschodu; z ogniem w źrenicach szeptała o harcach Lisów na Rusi podczas panującego tam bezkrólewia, i na zachodzie, gdzie docierali aż do Renu, roznosząc wszędzie sławę miecza polskiego i szerząc klęskę; prawiła o przygodach Władysława Lisa na Bałtyku, gdy król Zygmunt III o to morze ze Szwedami się prawował, wspomniała też tych Lisów, którzy śmiercią walecznych polegli pod sztandarami Kościuszki, obrońcy prawdziwej wolności, bo nie szlachty tylko, lecz całego narodu polskiego; mówiła też o Lisach, poległych w bitwach Napoleona Bonapartego, wielkiego wodza i wojownika, chociaż zawiódł on był nadzieje Polski...