Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Trębacz cesarski.djvu/275

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Czartoryski niemal codziennie miewał utarczki z Lelewelem i ministrami-kaliszanami.
Rząd niepopularny, oskarżany przez wszystkich, szukał wodza naczelnego i rzucał się od Prądzyńskiego, do Łubieńskiego i Małachowskiego, wreszcie wybór swój zatrzymał na Prądzyńskim.
Nikt nie wiedział jednak, że dwóch innych ludzi dążyło do władzy najwyższej, a celem tych dążeń nie była jedynie wiara w możliwość obrony kraju, ani też ofiarna miłość Ojczyzny.
Na widownię wychodzili generałowie Krukowiecki i Dembiński.
Pierwszy działał podstępnie, opierając się na Towarzystwie Patrjotycznem i intrygując przeciwo Skrzyneckiemu, Rządowi, Sejmowi i wszelkim możliwym kandydatom do buławy.
Drugi zaś wypatrywał stosownej chwili, aby buławę tę porwać i władzę swoją narzucić Polsce.
15 sierpnia tłum, podżegany przez Czyńskiego, Płużańskiego i Puławskiego, dopuścił się samosądu, wdzierając się do zamku i więzienia, aby ukarać zdrajców i szpiegów, których rząd bojaźliwy i chwiejny oszczędzał.
Czyn taki sprzeciwiał się prawu, lecz Krukowiecki potajemnie mu sprzyjał.
Wojsko nie broniło zamku, straż nie stawiała oporu przy bramie więziennej.
Wywleczono więc generałów Jankowskiego, Bukowskiego, Sałackiego, Hurtiga, Szambelana Fanshave,