Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Trębacz cesarski.djvu/27

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


stwo wśród rówieśników, szybsze awanse służbowe, najlepsze pułki do wyboru i ogólne poszanowanie w kołach wojskowych.
A tymczasem w sercu młodego Lisa radość znikła bez śladu, zgasła nagle i pozostawiła po sobie jakiś ból przykry i dotkliwy.
— Drab z tego Fedorczuka! Zatruł mi ten dzień szczęśliwy! — warknął Lis i zębami zgrzytnął.
Zdziwił się gdyż uświadomił sobie natychmiast, że złości nie czuł jednak przeciw koledze.
Było coś innego, co nagle wtargnęło do mózgu i serca beztroskiego kadeta. Długo jednak nie mógł zrozumieć, co go wzięło najbardziej.
Chodził po głównej alei i uporczywie wpatrywał się w ziemię, okrytą grubą warstwą suchych zwiniętych liści, zwarzonych już przez poranne przymrozki i zimne wiatry; chrzęściły one i szeleściły pod nogami, a coraz to inne spadały z wysokich drzew z suchym zgrzytem.
— Cóż u licha? — myślał Lis. — Byłem rosyjskim człowiekiem, na rosyjskiego oficera kształcono mnie; żyłem w zachwycie przed potęgą ogromnego imperjum naszego i nagle — nie jestem Rosjaninem... a budzące we mnie dreszcz oddania i zachwytu nasze imperjum nie jest wcale mojem... Urodziłem się Polakiem... Nauczyciele i pop korpusowy tak często powtarzali nam, że Polska, która „nierządem stoi, przegniła do reszty“, musiano ją więc ratować, zaprowadzić ład i porządek, uszczęśliwić naród... Trzech