Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Trębacz cesarski.djvu/221

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


dążą do partyj powstańczych, które na Żmudzi, Litwie i w Pińszczyźnie mnożyły się z dniem każdym, nie wiedziano, czem dogodzić polskim żołnierzom z pod Warszawy, Stoczka, Białołęki i Wawra.
Po dworach coś — niecoś wiedziano o wypadkach w Królestwie i o toczącej się wojnie, a słuchy te niosły to ukojenie dla stroskanej duszy Lisa, to zadawały jej ciosy bolesne.
W Polsce Kongresowej istotnie działy się rzeczy doniosłe.
Zacięty opór, stawiany przez armję polską, i kilka poważnych zwycięstw, odniesionych przez nią, zwiększyły liczbę stronników powstania zagranicą.
Generał Lafayette, towarzysz broni Kościuszki, wywierał coraz silniejszy nacisk na króla Ludwika-Filipa, aby wystąpił w obronie praw Polski, która wstrzymuje Rosję od najazdu na Francję.
Przebiegły Metternich, nie wypowiadając się w imieniu swego cesarza, przez palce patrzył na coraz wyraźniejszą sympatję gubernatora Galicji, księcia Lobkowitza dla Polski.
Anglja i Prusy po dawnemu pozostawały wrogie dla sprawy powstania, a nawet szczery dotychczas przyjaciel Polaków, pierwszy minister Wielkiej Brytanji, Karol Grey, nie chciał wystąpić przeciwko Mikołajowi.
Lis zrozumiał, że polityka ks. Adama Czartoryskiego oraz nowego dyktatora i naczelnego wodza, generała Skrzyneckiego, w łeb weźmie ostatecznie,