Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Trębacz cesarski.djvu/152

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


gdy nieprzyjaciel minął Bug i groźną lawiną zmierzał ku Warszawie.
Dwernicki ze swoim małym korpusem, liczącym 6000 ludzi, a wchodzącym w skład grupy Klickiego, w chwili, gdy się dowiedział o zjawieniu się Dybicza nad Bugiem, począł zasłaniać lewy brzeg Wisły.
Ostrożny i przedsiębiorczy generał nie stał na miejscu bezczynnie.
Wysyłał on ułanów swoich na prawy brzeg Wisły, gdzie patrole jego dokonywały głębokiego wywiadu.
4 lutego na podjazd wyruszył porucznik Władysław Lis.
Przeszedłszy Wisłę po lodzie, młody oficer poszedł na Żelechów, gdzie spotkał dwu ziemian z pod Kocka, jadących z zamiarem wstąpienia do wojska. Opowiedzieli mu oni, że w okolicy nic o Moskalach nie słychać, więc Lis zawrócił na północ i poszedł ku Łukowu.
Wieczorem spostrzegł daleką łunę i jął się posuwać ostrożnie.
Wkrótce spotkał pędzącą brykę, w której jechał wylękły kanonik Wyszyński, prefekt łukowski.
— Moskale się zbliżają! Niezliczona moc wojska wali! — krzyknął wystraszony ksiądz i kazał popędzać konie.
Lis szybko poprowadził swój oddziałek i tuż pod Łukowem ukrył go w polu, znalazłszy głęboki wąwóz. Porucznik widział stąd doskonale czarne masy żołnierstwa, wchodzącego do miasteczka, i doczekał