Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Trębacz cesarski.djvu/131

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


historji, geografji i literatury polskiej, bo sam rozprawy uczone pisze i poezje układa bardzo piękne. Jest też pan Jelski, brat polityka znakomitego, a człek wielce uczony, bo studja w uniwersytetach zagranicznych odbywał!
We dworze państwa Kobierzyckich znowu płynęły Lisowi godziny i dni, spędzane, jak to bywało niedawno w pałacu cesarzewicza, na nauce i rozmowach.
Wszyscy razem wzięli go w obroty, uczyli na wyścigi, doradzali i poprawiali mowę jego. Z wdzięcznością przyjmował to wszystko, lecz z utęsknieniem oczekiwał chwili, gdy mógł iść do panny Juljanny i przy niej czytać różne dzieła, albo słuchać, patrząc w jej oczy niebieskie, pogodne, a tak umiłowane, że, gdy myślał o tem, serce tłukło mu się w piersi gwałtownie, jak gdyby wyskoczyć chciało i lec u jej stópek drobnych.
Jednak żadne wyznanie, żadne wejrzenie miłosne nie padło z ust młodzieńca.
Coś potężniejszego od miłości nakazywało mu milczenie, coś przemawiało do rozsądku głosem ostrzegawczym, hamowało poryw nagły i ognisty.
Tą dziwną siłą, wstrzymującą uczucie młode i potężne, była troska o kraj.
W salonie państwa Kobierzyckich wisiała duża mapa, przed którą zbierali się domownicy i słuchali dziedzica, czytającego wiadomości polityczne, umieszczane w „Orle Białym“, „Dzienniku Powszechnym“, w „Kurjerze“