Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Pod polską banderą.djvu/79

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Co się stało?! — pytali goście, otaczając kołem gospodarza.
— Mam wieści, że galery hiszpańskie weszły na Bałtyk, zdążając do Gdańska! — oznajmił baron.
— Czyżby Hiszpanja postanowiła pomagać Zygmuntowi III? — rozległy się trwożne pytania.
— Pismo nic nie mówi o tem — rzekł Palen. — Lecz ja powiem waszmościom, że okręty pod polską banderą napadną na te galery i, ufam, zatopią je.
— Któż to uczyni? Kto się waży stawić czoło potędze króla Hiszpanji? — spytał książę.
— Polski rycerz na moich brygantynach! — odpowiedział ze śmiechem baron.
Podano nowe konwie wina i goście pili, uradowani z pomyślnej wieści. Istotnie, była to ważna nowina, gdyż Hiszpanja, wciąż zwodząca króla Zygmunta i obiecująca mu pomoc w jego walce z reformacją i ze Szwedami, zagrażała dumnym i śmiałym zamiarom Gustawa-Adolfa, a wszelkie niesnaski, pomiędzy Polską a Hiszpanją wynikające, mogły wzmocnić plany szwedzkiego króla-wojownika.
To rozumieli wszyscy. Radość więc ogarnęła serca gości barona a brzęk kielichów i śpiewy rozlegały się aż do wschodu słońca.
Nie wiedział nic o tej radości wrogów Rzeczypospolitej pan Haraburda, zręcznie przez barona posuwany pionek na wielkiej szachownicy dziejowej.
Był spokojny i gotów do walki z galerami Hiszpanów, którzy, jak go przekonali baron i mistrz Arrenius, chcieli popchnąć króla Zygmunta do nowego frymarku Polską za cenę tronu szwedzkiego i ścigania ministrów kalwińskich, podsycając tem nie-