Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Pod polską banderą.djvu/69

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.



Rozdział VI.
Wyprawa morska.

Baron Ralf Palen stał na krużganku swego zamku i słuchał, co mówił do niego poważnym, tajemniczym głosem wysoki człowiek w czarnem, obcisłem ubraniu.
— Sporządziłem horoskopy całej wyprawy, szlachetny baronie, a wypadły świetnie, przepowiadając wam sukces i nową sławę! Nasz najjaśniejszy pan Gustaw-Adolf nie zapomni przysługi barona Palena, gdy ten zmusi Polaków do szkodzenia sobie własnemi rękoma. Imię potężnego barona zabłyśnie wśród najbliższych powierników i ulubieńców naszego monarchy!
Baron Palen dumnie wydął wargi i, mrużąc stalowe, zimne oczy, rzekł szyderczym głosem:
— Goddam! Dostojny panie, jesteś adeptem i największym mistrzem astrologji, więc nie chciałbym, aby nazywano ciebie, jak innych, astrołgarzem. Słyszę bowiem słowa, lecz nie widzę dowodów!
Astrolog z wiszącej na pasie aksamitnej torebki dobył pismo i, podając baronowi, powiedział:
— Dokument, mianujący pana barona dziedzicznym grafem Szwecji. Gdy zaś Najwyższy pozwoli naszemu królowi uzyskać koronę niemiecką, będzie dostojny graf — panem na Filsandzie i Ozylji!