Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Pod polską banderą.djvu/68

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Palen uśmiechnął się szyderczo i rzekł:
— Dobre wieści zwykł jestem oznajmiać przy stole biesiadnym, przy brzęku puharów z małmazją. Proszę dostojnych panów na ucztę powitalną!
Powiedziawszy to, skierował się w głąb zamku, a za nim szło dwóch zbrojnych giermków w barwach i długi korowód gości.