Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Pod polską banderą.djvu/30

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zalety młodego zagończyka, jego umysł stateczny i bystry, wróżący mu świetny los i wielką sławę na wiernej służbie Rzeczypospolitej.
Z podziwem powtarzali starzy słowa młodzika, niemal wyrostka zaledwie, gdy, usłyszawszy od naocznego świadka opowieść o rokoszu Zebrzydowskiego, odezwał się:
— Wielka hańba spadła na szlachtę naszą! Nie wolno bowiem targnąć się rycerstwu na króla, przez naród obranego na prawie pacta conventa. Złe exemplum poruszy chłopstwo, hultajstwo, kozaków i w proch zrzuci majestat najwyższej władzy...
Nie dziw więc, że gdy młody Haraburda, wnuk znamienitego statysty z czasów dzielnego króla Stefana, wyznał swoją miłość pannie, a później do kolan pana Sieniawskiego przypadł, prosząc go o córki rękę, stary magnat zgodził się odrazu i błogosławieństwo swoje dał.
Szczęśliwy młodzian przyrzekł, że będzie czekał, aż panna dorośnie, a on okryje się sławą rycerską, większą niż ta, jaką mogła być wojna podjazdowa na Dzikich Polach i potyczki z bojarami carów Szujskich lub z gemajnami służących im za lafę najmicką szwedzkich pułkowników, chociaż sam Żółkiewski „szerszeniem“ młodego zagończyka nazywał.
Sławą znaczną okrył się młody Władysław Haraburda pod wodzą Żółkiewskiego w wojnie tureckiej, w którą uwikłało Polskę podstępne Cesarstwo za nierozważną służalczość króla Zygmunta III przed Habsburgiem, lecz Sieniawski tego się już nie doczekał, bo nad Dniestrem życie postradał.
Młody rycerz był zmuszony zdobyć pannę, pory-